środa, 13 stycznia 2016

10.Teraz tu i to ma sens, Bliżej tego, czego chcesz.

-Mamooooooooooooo błagam cię czy ty oszalałaś?- pytam załamana siedząc w salonie u rodziców
-Nie córeczko. Czas najwyższy żebyś kogoś sobie znalazła, a syn Marysi jest prawnikiem 
-Błagam Cię wiesz dobrze, że nigdy go nie lubiłam poza tym on jest nudziarzem- mówię i odpisuje na smsa
-dziecko ale ja chce się doczekać wnuków, poza tym zostaw ten telefon jak ze mną rozmawiasz- marudzi dalej
-Masz jeszcze syna, więc niech on też się postara- mówię gdy dzwoni dzwonek do drzwi- pójdę otworzyć.
Otwieram drzwi  rzucam się na szyję osobie, która za nimi stała.
-Co ty tu robisz?
-Coś wspominałaś, że chcesz jechać na Memoriał, a popsuł Ci się samochód- odpowiada
-Mówiłam Ci już, że cię uwielbiam?
-Nie
-To chodź do salonu, mama się ucieszy jak cie zobaczy- mówię i ciągnę go za rękę- Mamuś mamy gościa
-Andrzejek? Jak ty wyrosłeś i wyprzystojniałeś no nie to samo dziecko- przytula go moja mama
-Za to Pani piękna jak zawsze
-To wy sobie słodźcie, a ja się przebiorę i możemy jechać

Po około 15 minutach schodzę z walizką z góry, a w salonie co widzę? Moją mamę w najlepsze śmiejącą się z Andrzejem.
-Przeszkadzam?- pytam
-Córeczko cofam wszystko co mówiłam Ci o Arkadiuszu zapomnij! Przy ołtarzu to ja cię chcę zobaczyć tylko i wyłącznie z Andrzejkiem
-Co?! Nie wiem co wy piliście ale...
-Ale my musimy się zbierać bo trener mnie zabije jeżeli się spóźnimy- wziął moją walizkę- do zobaczenia mam nadzieję niedługo
-Do widzenia dzieci i uważajcie na siebie- pożegnała nas moja rodzicielka i zamknęła za nami drzwi.
-Coś ty jej zrobił? Jeszcze 30 minut temu chciała mnie umówić na randkę z synem swojej przyjaciółki
-Ma się ten urok osobisty. Wskakuj do środa- wskazał na auto i spakował moją walizkę

Po jakiejś godzinie jady postanowiliśmy zjechać na jakąś stacje paliw na coś do picia bo oczywiście woda, którą środkowy miał w aucie sprawiła mi małą niespodziankę i zalała mnie całą.
-To co ja skoczę coś kupić a ty mi schnij na dworze
-Super wszyscy będą widzieć mnie w mokrej sukience- założyłam ręce na piersi jak obrażone dziecko i oparłam się o bok samochodu
-Całe szczęście nie bez niej bo musiałbym pokazać tym facetom z auta obok, że nie mogą się tak na ciebie gapić- wyszeptał mi do ucha
-A niby dlaczego? Może jest tam miłość mojego życia i właśnie uwiodę go tym stro- przerwał mi namiętnie całując, a ja zapomniałam o wszystkim dookoła i odwzajemniłam pocałunek
-To co mówiłaś?- spytał gdy oderwał się od moich ust
-Emmm chyba coś o tym, że potrzebuje napić się czegoś zimnego
-Też tak uważam, gorąco się zrobiło- założył mi kosmyk włosów za ucho- tylko grzecznie mi tu
-Dobrze tatusiu- zaśmiałam się
-Oj uwierz mi, że do twojego taty to mi daleko- powiedział i poszedł, a ja otworzyłam sobie bagażnik i walizkę, żeby znaleźć coś na przebranie- czego ty tam szukasz?
-Zobaczysz za chwilę, zaraz wracam- i pobiegłam do łazienki, gdzie się przebrałam w coś suchego i wróciłam do auta- jestem szefie możemy jechać
-Jak ja mam się skupić na drodze skoro masz goły brzuch i jeszcze bardziej odkryłaś nogi?
-Postaraj się- pocałowałam go w policzek
-Nie ułatwiasz
-Mogę utrudnić- zaśmiałam się- a i planuje zrobić jakieś fajne selfie na instagram,więc wyglądaj dobrze
-Skarbie ja zawsze wyglądam dobrze, ale mam lepszy pomysł
-To znaczy?
-Przekonasz się już niedługo- chwycił moją dłoń i złożył na niej pocałunek

.................................................................................................................
Nie po miesiącu, więc chyba dobrze. Jak myślicie co to za pomysł i jak wam się podoba?



sobota, 2 stycznia 2016

9.Przy świetle i na brzydkim tle Będę całować tam gdzie chcę

-Halo, halo, a ktoś mi uświadomi skąd ty Fabian znasz Zuzie?- pyta Karol
-Jej rodzice mieszkają koło moich. Poznaliśmy się jakoś miesiąc temu
-Świat jest mały- uśmiecham się
-Jest mały,a teraz cie porywam- mówi Andrzej i ciągnie mnie w tylko sobie znanym kierunku

Ten to jest oryginalny zabrał mnie na stadion dla lekkoatletów. Siedzimy na krzesełkach i pijemy colę, którą nie wiem skąd on wytrzasnął. Widzę, że coś go gryzie i chce mu pomóc.
-Co się dzieje Wronka?
-Masz jakieś plany na wakacje?- odpowiada pytaniem na pytanie
-Szczerze to nie, ale co to ma wspólnego z tym co cię martwi?
-Rozmawiałem wczoraj z trenerem...
-I?- pytam i kładę mu dłoń na ramieniu
-Nie jadę z chłopakami. Jestem za słaby nawet na drugi skład. Wszystko się wali
-Jaki przepraszam jesteś? Czy ty się słyszysz? Co się z tobą dzieje?- pytam i patrzę w jego oczy- spójrz m w oczy i powiedz jedno. Zrobiłeś wszystko co mogłeś?
-Nie...
-To znaczy?
-Przez to wszystko dookoła odpuściłem. Zaniedbałem formę i dlatego nie jadę. Latałem na wszystkie jej posyłki i brakowało mi czasu dla przyjaciół, na dbanie o kondycje, o siebie, zaniedbałem treningi. Wiem to i rozumiem Stefana, nie jest mnie pewny, a chłopacy są w lepszej formie.
-I co z tym zrobisz?- pytam i się delikatnie do niego uśmiecham
-Po pierwsze się zregeneruje, po drugie przyłożę do siatkówki jeszcze bardziej, po trzecie odetnę się całkowicie od niej, a po czwarte- przerywa
-A po czwarte co?- zadaję mu kolejne pytanie
-A po czwarte to- mówi i całuje mnie delikatnie po czym szepcze w usta- zawalczę o kogoś
-To chyba dobry plan- uśmiecham się szeroko- ale chyba ostatnio za często mnie całujesz
-To ty mnie całujesz- śmieje się- nie patrzysz nawet, że to miejsce publiczne
-Będę całować tam gdzie chcę- mówię i opieram głowę na jego ramieniu


-Witaj Kochanie, a co ta suka tu robi- słyszę gdy wracamy pod ośrodek
-O Jowita, też miło cię widzieć- uśmiecham się sztucznie- swoją drogą chyba musisz iść do jakiegoś specjalisty skoro pytasz Andrzeja po co tu przyjechałaś- mówię, a siedzący przed ośrodkiem Grzesiek Łomacz wybucha śmiechem
-Po co tu przyjechałaś- pyta Andrzej
-No dzisiaj dzień odwiedzin tak? Więc dziewczyny, partnerki i rodziny przyjeżdżają
-No właśnie, a ty się zgubiłaś?
-No przestań Misiu ty chyba nie mówiłeś serio wtedy
-Mówiłem. Nikt nie będzie obrażał Zuzy i zakazywał mi kontaktu z nią. A już w szczególności nie ty, poza tym zrozumiałem coś ważnego.
-Co niby?
-Że miałem w dupie to, że mnie wykorzystywałaś tylko dlatego, że byłam moim wyjściem awaryjnym, ale wiesz co koniec z tym. I mówię ci po raz ostatni, że nie chcę cie już widzieć

..........................................................
Przepraszam poprawię się! Po prostu mam urwanie dupy na uczelni, ale zaczynam wszystko ogarniać. Szczęśliwego Nowego Roku i spełnienia siatkarskich marzeń i tego najważniejszego na styczeń biletów do Rio dla naszych orłów!

poniedziałek, 7 grudnia 2015

8.Zburzmy ścianę między nami Przecież znasz mnie Nie od jutra

Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy sobie w oczy. Miałam totalny mętlik w głowie, a żołądek skręcił mi się w mały supełek. Czułam się jak nastolatka po pierwszym pocałunku.
-Zuzia..
-Ciii-przerwałam mu- błagam cię nie mów nic... Nie mów mi teraz, że to nie powinno się wydarzyć
-Nie chciałem tego powiedzieć- trzymał moją twarz w dłoniach- błagam cię daj mi czas, żeby wszystko uporządkować
-Nie rozumiem o co ci chodzi- powiedziałam, a on ponownie mnie pocałował
-Musimy porozmawiać, ale nie tu i nie dzisiaj Zuzka
-Jasne... Chodź do środka - powiedziałam
-Mam coś dla ciebie- powiedział i podszedł do samochodu, a po chwili wręczył mi kwiaty i jakieś pudełeczko- otwórz w mieszkaniu dobrze?
-Dobrze dziękuję są piękne- powiedziałam

W restauracji siedzieliśmy ładnych kilka godzin, śmialiśmy się, robiliśmy zdjęcia, jedliśmy, nie obyło się też bez kilku toastów. Andrzej siedział koło mnie i szczerze mówiąc zachowywaliśmy się tak jakbyśmy byli parą. Oczywiście nie chodzi mi o jakieś pocałunki czy inne takie po prostu małe gesty sugerowały, że coś się zmieniło w naszych relacjach.
Gdy zadzwonił reżyser spektaklu i powiedział, że na jednej ze stron internetowych pojawiła się pierwsza recenzja to byłam przerażona. Mój przyjaciel chwycił mnie za rękę, a Karol czytał nam tę opinię na głos. Kamień spadł mi z serca w momencie, gdy padło zdanie: Najlepszym co mogło stać się obecnie w polskim musicalu był powrót do kraju odtwórczyni głównej roli Zuzanny Malak. Jeżeli to czyta to kieruje do niej jedno słowo DZIĘKUJĘ. 

Po premierze zostało wyznaczonych jeszcze 10 dat w których mieliśmy grać nasz spektakl ale cieszył się on tak wielką popularnością, że liczba ta wzrosła do 20 a później i do 30. Przez ten czas nie widziałam się z Andrzejem gdyż po prostu nie było na to czasu. Często rozmawialiśmy przez telefon. W tajemniczej paczuszce, którą wręczył mi po premierze było coś z czym się nie rozstaję. Wreszcie mam kilka dni wolnych i postanowiłam dać się namówić Olce na małą wycieczkę do Spały.
Ubrana i gotowa do drogi wpakowałam się do auta i ruszyłam po Olkę, a potem już prosto do ośrodka w lesie.
-Ola zadzwoń do Karola, że za 5 minut będziemy
-Spoko pisał mi smsa co robię bo oni siedzą przed ośrodkiem i się nudzą
-to on nic nie wie, że przyjedziemy?
-Powiedziałam mu,że dzisiaj nie mogę i zobaczymy się w Toruniu
-Szalona
Wjechałyśmy na parking przed ośrodkiem i zobaczyłyśmy prawie całą drużynę na ławkach i trawie. Z zaciekawieniem spoglądali w stronę auta co świadczyło, że jesteśmy tu dzisiaj pierwsze.
-to co wysiadamy?
-chyba by wypadało, ale po gwiazdorsku kochana okulary na nos i wypad z auta- śmieję się i wysiadamy- Panowie formy na leżeniu nie zrobicie
-Co wy tu robicie. Ola kochanie cześć- podbiega do nas Karol i całuje Olkę- hej Zuziek
-Niespodzianka- śmieje się blondynka
-Najlepsza- mówi środkowy- moi drodzy koledzy z drużyny
-ty se nie pozwalaj z tymi kolegami- śmieje się jeden z nich
-oj zamknij się. Poznajcie Zuzie
-Cześć wszystkim- uśmiecham się
-ZOZOL?!
-Cześć sąsiad- uśmiecham się szerzej
-Skąd ty tutaj?
-Fabian ogarnij telewizor i Pudelka- mówi Olka- nie wiesz, że Zuza i Andrzej się znają od dziecka?
-To ty masz dziecko z Andrzejem?- pyta, a ja przybijam sobie facepalma
-Nic o tym nie wiem ale zawsze można nad tym popracować- słyszę za sobą
-Chciałbyś Andrzej chciałbyś- odwracam się do niego, a on mnie przytula- cześć
-Cześć słoneczko- szepcze mi do ucha- fajnie, że jesteś bo Cię potrzebuje i to bardzo

.................................................................................
Przepraszam ale moja przyjaciółka wylogowała mnie z bloggera, a ja nie pamiętałam hasła. Miało być wczoraj ale mój chrześniak nie chciał mnie puścić do domu :D Następne będzie lepsze obiecuję

poniedziałek, 2 listopada 2015

7. Tylko z tobą chciałam tak po prostu Dogonić marzenia.

Od tego super epizodu minął ponad miesiąc i szczerze nie widziałam się od tego czasu Andrzeja. Kilka razy rozmawialiśmy przez telefon czy skype ale raczej starałam się go unikać bo ta sytuacja nie była dla mnie jakaś specjalnie komfortowa. Poza tym mogę śmiało stwierdzić, że zyskałam tu nowych przyjaciół a prym wśród nich wiodła Ola, która nie raz wyciągała mnie z domu tylko po to żebym nie zwariowała od natłoku tekstów, nut i bóg wie czego jeszcze.
Teraz siedzę na dachu teatru, a do premiery mam zaledwie 40 minut. Wiem, że wszyscy w środku wariują dlatego powiedziałam, że zejdę na 10 minut przed startem show i nikt ma mnie nie szukać. Potrzebuje wyciszenia, które takie miejsca mi dają.
-Zdenerwowana?-słyszę gdzieś za sobą głos osoby tak dla mnie ważnej
-Pozytywnie
-Dlaczego tu siedzisz?- siada koło mnie
-Źle na mnie działa nerwowa atmosfera. A ty co tutaj robisz?
-Moja przyjaciółka ma dzisiaj premierę i chciałem ją zobaczyć w akcji- mówi- stęskniłem się
-Nie miałam czasu ty zresztą też
-Nie kłam nie o to chodzi
-Tak to o co?
-O Jowitę
-Masz rację... Nie lubię jej ale to nie chodzi o to żebym ja ją lubiła tu chodzi o to, żebyś ty był szczęśliwy, a teraz wybacz ale mam coś do zrobienia na dole

Delikatne poprawienie makijażu zmiana butów i ostatnie poprawki stroju. Tylko te kilka elementów i jestem gotowa do wyzwania, które przede mną. Staję na środku sceny, kurtyna się rozsuwa, a reflektor świeci prosto na mnie. Każda piosenka to masa uczuć jak i nerwów czy wszystko wyjdzie lecz ja czekam na jedną by przekazać co mam w sercu od jakiegoś czasu. Głęboki wdech i zaczynam  śpiewać piosenkę, która jest dla mnie bardzo ważna. Reżyser chciał, żebym upatrzyła sobie kogoś na widowni i właśnie to robię. Patrzę prosto na niego.
W jednej ze scen wyszłam z "moim chłopakiem":
-Chciałbym wreszcie być szczęśliwy, znaleźć tę jedyną- mówi mój partner
-Może wystarczy, żebyś wreszcie otworzył oczy i zobaczył, że ktoś komu na tobie zależy jest bliżej niż myślisz- mówię i schodzę...

Kurtyna w dół i prawie całe napięcie ze mnie ulatuje. Na widowni słychać gromkie brawa, a kurtyna ponownie się unosi. Ukłon i na środek wychodzi reżyser, który wszystkim dziękuje za pracę i wręcza mi czerwone róże oraz przekazuje mikrofon. Sama również dziękuję wszystkim i mówię jak dobrze mi się z nimi pracowało...

Przebieram się w swoje ciuchy i idę na widownie gdzie moi przyjaciele maja na mnie czekać. Z uśmiechem na ustach podchodzę do grupki moich znajomych:
-No i jest nasza gwiazda- mówi Karol
-Hej wszystkim. Olcia to dla ciebie- podaje jej bukiet róż- za to, że mnie pilnowałaś żebym nie zwariowała
-Zwariowałaś? My tez mamy coś dla ciebie- tu podaje mi torebeczkę- to od nas wszystkich z okazji premiery
-Dziękuje wam- przytulam po kolei wszystkich
-No młoda nie myślałem, że masz taki głos- mówi Wojtek- no talent aktorski tez pierwsza klasa
-To co opijamy sukces?-pyta Karol
-Zarezerwowałam nam wszystkim stolik w restauracji na starym mieście- informuje ich- więc zapraszam

Wysiadamy pod restauracją z aut i idziemy w stronę drzwi, gdy ktoś chwyta mnie za dłoń
-Coś się stało?- pytam
-Nie Zuzka. Byłaś genialna, a to dla ciebie- daje mi bukiet pięknych różowych róż, które uwielbiam oraz mały pakunek- i przepraszam cię za wszystko- nachyla się nade mną i całuje w poliko
-Dziękuję Andrzej- uśmiecham się
-Przepraszam- mówi po raz kolejny
-Ale za co?- pytam, a wtedy jego usta odnajdują moje i składa na nich pocałunek


.............................................................................................................
No i co? Jak sie podoba?Przepraszam że trzeba było tyle czekać poprawię się

czwartek, 22 października 2015

6.Chcę wiedzieć więcej i choć nie będę z Tobą to, co znam nie wystarcza już mi

Dziękowałam w tym momencie Bogu za to, że udawanie emocji i ukrywanie ich dał mi jako dar. Mimo tego, że moje serce właśnie pękało na miliony kawałeczków to twarz chyba nie pokazywała żadnych emocji.
-Zuzia ok?- spytała blondynka
-Tak. Dlaczego miało by być inaczej?-spytałam spokojnie, chociaż w środku miałam ochotę krzyczeć
-No bo...
-...bo co? Bo właśnie widzę, że mój przyjaciel całuje się z jakąś dziewczyną?
-Zuzia... to musi się dać jakoś wyjaśnić
-O popatrz teraz jeszcze ją przytulił- udawałam, że jej nie słyszę, w tym momencie mój PRZYJACIEL spojrzał w naszym kierunku i ruszył ze swoją towarzyszką
-Zozol, Olka poznajcie to Jowita moja hhmmmm przyjaciółka- zmieszał się wyraźnie
-Z tego co wiem to z Zuzią też się przyjaźnisz, a jakoś w ślinę z nią nie poszedłeś- zironizowała Ola
-Daj spokój Aleksandro. Cześć Zuzia- podałam dziewczynie rękę- to co ja ci już nie będę potrzebna, więc wybacz ale idę na parkiet- odwróciłam się jak najszybciej i chwyciłam za rękę najbliżej stojącego mnie chłopaka z drużyny- Błagam Wojtek o nic nie pytaj...

Obudziłam się z ogromnym kacem i w dodatku nie w mieszkaniu Andrzeja. Powoli wstałam i odkryłam, że mam na sobie jakąś koszulkę, a moja sukienka i szpilki leżą na fotelu. Wyszłam z sypialni i poszłam za nosem czyli do kuchni.
-Cześć- wychrypiałam
-Cześć Zuziek- uśmiechnął się chłopak- kawa czy tabletka?
-Kawa i pytanie
-No jakie?
- Jakim cudem jestem u ciebie i czy to ty mnie przebrałeś- pytam, a on parska śmiechem
-byłaś najebana, a do Andrzeja nie chciałaś jechać. Przebrałaś się sama ale pewnie będziesz miała pełno siniaków- zaśmiał się
-Dzięki za nocleg Wojtuś
-Nie ma sprawy- podał mi kawę- a teraz mów co się stało?
-Nic..
-Zuzek mów mi możesz zaufać
-Kim jest Jowita?
-Nie mów, że wróciła
-a gdzie była?
-miałem nadzieję, że w piekle ale widać tam też jej nie chcieli... To hmmm jakby to ująć kuzynka Kacpra. Istny anioł zguby. Dziewczyna tak słodka i niewinna z pozoru, a przy okazji tak manipulująca i wredna.
-Nie lubisz jej...
-Masz rację. Nie lubię jej bo przez nią i jej sprytne gierki mój przyjaciel nie widzi co traci bo ona znowu zawróciła mu w głowie
-o czym ty mówisz?
-o tym, że zawsze pojawia się miesza Andrzejowi w życiu, a później znika i zostawia go w rozsypce, a on tego nie widzi. Poza tym nie widzi ciebie i tego, że skoro wróciłaś to powinien zawalczyć bo będzie sobie pluł w brodę, którą zapuszcza namiętnie, że znowu cię stracił
-spytam jeszcze raz... O co ci chodzi?- patrzę wyczekująco
-i tak za dużo powiedziałem. Musicie pogadać bo to nie ja jestem ci winien wyjaśnienia.

Wróciłam do mieszkania Andrzeja jakąś godzinę później. Z salonu dobiegały mnie śmiechy, a że do gościnnego tylko przez salon to ruszyłam w tamtym kierunku. Tam zastałam moje przyjaciela z Jowitą popijających kawę.
-matko Zuza gdzieś ty była. Martwiłem się- doskoczył do mnie i przytulił do siebie
-właśnie widzę jak umierasz ze strachu- zmierzyłam go wzrokiem
-Jowita właśnie przyszła. Miała mi pomóc cię znaleźć
-myślę, że Ola była by lepszą osobą do tego. Może dlatego, że cokolwiek o mnie wie
-Nie odzywa się do mnie od wczoraj w sumie nie wiem dlaczego. Ale powiedz gdzieś ty była?
-Mam dosyć lat żeby nie musieć ci się tłumaczyć
-ale mieszkasz u mnie i...
-... i właśnie przebieram się i jadę do Warszawy moje odwiedziny się skończyły zaczynam próby.

Do Warszawy wróciłam z Olką i Karolem, którzy zaproponowali podwózkę w drodze na wakacje, więc skorzystałam. Zamknęłam się w pokoju w domu rodziców ze stosem piosenek, scenariuszem i telefonem. Potrzebowałam totalnego resetu, a zapewnić mi go mogła tylko muzyka. Zawsze tak robiłam problemy starałam się zaśpiewać, a mój problem miał ponad dwa metry...

................................................................................................................................
Co prawda ja wolę tradycje ale co mi tam poświęcę się i dodam wcześniej ale nie przyzwyczajajcie się :*

wtorek, 20 października 2015

5.Poluje na chwile by tylko z Tobą być

Brakowało mi tej atmosfery, tej wiary i tego wsparcia na meczach, które mogę poczuć siedząc na trybunach i czekając na koniec meczu. Razem z Olką drzemy się w niebo głosy i mam w dupie to czy jutro będę mogła mówić, a nawet śpiewać najważniejsze dla mnie jest teraz to żeby pokazać jak bardzo wspieram chłopaków i jak bardzo pochłonęła mnie ta cała otoczka. muszę przyznać, że atmosfera na meczach jest teraz jeszcze lepsza niż kiedyś i to co widziałam przez ten długi czas tylko na ekranie laptopa i telewizora to tak naprawdę tylko marna namiastka tego co dzieję się z człowiekiem kiedy faktycznie jest wśród "swoich"- wśród kibiców. Chłopakom został do zdobycia jeszcze jeden punkt... Jeden punkt i zdobędą brązowy medal na który tak bardzo zasłużyli bo to co robią na boisku to zdecydowanie spektakl zadedykowany kibicom. Mrugam dosłownie na sekundę i wtedy zostaję przytulona przez Olkę i już wiem, że mają brąz.
-Udało im się wygrali!- wrzeszczy mi blondynka do ucha
-wiedziałam, że im się uda- szepczę jej na ucho, a w oczach mam łzy szczęścia
-musimy się do nich przecisnąć
-leć... ja poczekam- popycham ją. Nie chcę pchać się na boisko bo i tak dużo osób patrzy na mnie z zainteresowaniem, a to dzisiaj nie ja powinnam być gwiazdą. Gwiazdy stoją na boisku, a jedna z nich chyba szuka mnie wzrokiem więc macham i pokazuje uniesiony kciuk w górę. Widzę, że macha mi, że mam zejść do niego, więc powoli tam idę. W końcu jestem przy bandach i chcę przejść na boisko, ale ktoś mi to utrudnia
-Niestety kibice nie mogą, chłopacy później podejdą- mówi mi jakiś duży facet
-Ta Pani zdecydowanie może- widzę jak Andrzej się uśmiecha i pomaga mi przejść na boisko
-Brawo mistrzu- uśmiecham się - wygraliście to
-mówiłem, że przynosisz mi szczęście- całuje mnie w poliko i przytula- swoją drogą szalałaś na tych trybunach tak jak kiedyś
-bo zapomniałam jakie to fajne- szczerzę się - poza tym miałam ładnie kibicować
-kurde zaraz dostane medal
-to leć, a spotkamy się w mieszkaniu
-idziemy na imprezę. Jak wrócę to masz być odjebana jak na 18 Darasa
-hahahahahahaha czy ty mnie właśnie zapraszasz jako osobę towarzyszącą
-coś w tym stylu- uśmiecha się- i nawet zaznasz zaszczytu i zrobię sobie z tobą zdjęcie na insta
-matko nie wiem czy zasłużyłam- patrzę na telefon, który zaczyna mi dzwonić
-przepraszam cię to mój agent. Widzimy się w mieszkaniu tak?
-Tak Zozol

Po rozmowie z agentem pojechałam do mieszkania taksówką i uznałam, że dzisiaj specjalnie dla niego się postaram. Moje włosy podkręciłam, zrobiłam staranny makijaż, a cielsko wbiłam w to cudo, które dostałam od koleżanki z teatru na urodziny, do tego te buty i byłam gotowa. Kiedy je zakładałam usłyszałam jak do mieszkania ktoś wchodzi.
-Młoda daj mi 10 minut i lecimy- usłyszałam i zaraz go nie było, weszłam do jego pokoju i zobaczyłam, że na desce do prasowania leży koszula, więc postanowiłam ją wyprawować.
-O kurwa- usłyszałam za sobą- u Darka byłaś zajebista ale teraz to... wow.
-A ty tak się nie gap tylko ubieraj tę koszulę i robimy to obiecane zdjęcie...

Po krótkiej kłótni w drodze do klubu to ja na swojego instagrama dodałam nasze selfie z medalem i co? I już miałam w cholerę powiadomień z aplikacji. Wysiedliśmy przed klubem i ruszyliśmy do środka gdzie jak się okazało już było spora część drużyny. Przywitaliśmy się w wszystkimi i nawet nie wiem kiedy wylądowaliśmy na parkiecie. Bawiliśmy się tak jak kiedyś czyli idealnie jednak stwierdziliśmy, że idziemy na drinka. Nie wiem jakim cudem ale w loży była cała drużyna i inni, a tam dalej było miejsce.
Razem z Olą poszłyśmy do łazienki, a gdy wracałyśmy gadałyśmy w najlepsze.
-Mówię ci jak wy zajebiście razem na tym parkiecie wyglądaliście. Daje wam kilka dni i będziecie parą. Przecież wy tak do siebie pasujecie- nadawała Ola- hej Zuza co się stało- spytała gdy zobaczyła,że stoję i patrzę w jedno miejsce. Jej wzrok skierował się w ten sam kierunek- o kurwa...



..................................................................................................................................
Nadrobię obiecuję ale wy musicie mnie motywować bo mam z tym problem. jak się podoba? Czy wy też uważacie, że FIVB robi sobie ze światowej siatkówki cyrk i pośmiewisko?

wtorek, 15 września 2015

4.Kiedy nadejdzie jutro Będę całkiem sama*

-Było pysznie - powiedział Andrzej gdy pomagał mi w sprzątaniu
-Cieszę się- zaśmiałam się- to co jutro mecz?
-tak, mecz o wszystko- nalał mi do kieliszka wina- idziemy na balkon?
-mhmm- siadamy na wygodnych fotelach, ja z kieliszkiem wina, a Andrzej z colą- boisz się?
-mam dziwne przeczucie, że wygramy. Pamiętasz zawsze wygrywaliśmy jak byłaś na naszych meczach
-zawsze mówiliście, że to przypadek- upiłam łyk wina
-a co miałem powiedzieć? Że lepiej mi się gra gdy wiem, że trzymasz kciuki?
-dokładnie tak... Nawet nie wiesz jak chciałam, żebyś był na mojej pierwszej sztuce w Nowym Jorku
-to dlaczego nie pisałaś... przyleciałbym
-nie chciałam zawracać ci głowy- spuściłam głowę- Tamara nie byłaby zachwycona
-myślisz, że bym się tym przejął? Zawsze byłaś i będziesz moją przyjaciółką i nikt ani nic tego nie zmieni mała. I pamiętaj ty mi nigdy nie zawracasz głowy.
-dziękuje- uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego- jesteś kochany
-wiem, wiem. Ej, a mam pytanie
-no dajesz- upiłam łyk wina
-przyznaj się w którym z naszej paczki się kochałaś?- spytał, a ja zakrztusiłam się
-c..cco?- próbowałam się ogarnąć
-to co słyszałaś. Zawsze się zastanawiałem dlaczego byłaś tak wytrwała w łażeniu za nami i stwierdziłem, że to musi być powód- wytłumaczył
-nic tych rzeczy po prostu wolałam biegać za wami zamiast bawić się z tymi lalkami z osiedla
-nie kłam
-powiedz, że chcesz usłyszeć, że w tobie
-no jasne- zaśmiał się- ale zawsze obstawiałem Damiana
-matko ty tak na trzeźwo bredzisz to co dopiero po pijaku- zaśmiałam się- blondyni nie są w moim typie
-to dwóch, no trzech z siedmiu odpadło, ale spoko jeszcze mi to kiedyś powiesz

Po prysznicu ubrałam legginsy i T-shirt, a włosy związałam w niedbałego koka i weszłam do sypialni przyjaciela.
-Mogę- spytałam
-No jasne Zozol- uśmiechnął się
Podeszłam do komody na której stały zdjęcia i statuetki i niby oglądałam wszystko ale szukałam zdjęcia o którym mówiła mi Ola. Nie znalazłam go tam i chyba trochę się zawiodłam. Usiadłam na łóżku
-No i jak ci tu?- oparłam się o ścianę
-całkiem dobrze, ale czegoś mi tu brakuje. Nie wiem jeszcze czego, ale brakuje mi jednego elementu do pełni szczęścia
-po prostu starzejesz się i wydaje mi się, że podświadomie chcesz mieć tu rodzinę- powiedziałam i wzięłam do ręki ramkę ze stolika nocnego- a to ci nie pomoże znaleźć dziewczyny- uśmiechnęłam się do zdjęcia
-Może masz racje- przysunął się do mnie- ale jeżeli nie znajdę takiej która zaakceptuje, że zawsze będziesz mi bliska to chyba nie chce z nią zakładać rodziny- objął mnie ramieniem
-wiesz... czuję się winna- spojrzał na mnie z niezrozumieniem- zachowałam się jak idiotka totalnie was olewając i nie utrzymując z wami... z tobą kontaktu. Zachowałam się jak rozkapryszony bachor, który w pewien sposób uciekł od problemów i zapomniał o tym, że ma ludzi, którym na mnie zależało. Przepraszam
-Nic się nie stało mała, nie przejmuj się- pocałował mnie w czoło- każdy ma prawo do błędów
-mam nadzieję, że wykorzystałam limit, no ale nic idę spać i ty też bo jutro ważny mecz
-oby ostatni
-oby- wstałam z łóżka i poszłam do siebie ...


.................................................................................................................................................
Totalnie zawaliłam tak wiem, ale po prostu nie potrafiłam znaleźć koncepcji na ten rozdział. Usuwałam go chyba z 10 razy z 15 poprawiałam, a nadal nie jest taki jaki chciałam żeby był...
Przepraszam, ale obiecuję, że się poprawie... Może chociaż komuś się to podoba?


* Jassie J- Flashlight ( pierwsze dwa wersy) ostatnio mam fazę na Pitch Perfect