poniedziałek, 7 grudnia 2015

8.Zburzmy ścianę między nami Przecież znasz mnie Nie od jutra

Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy sobie w oczy. Miałam totalny mętlik w głowie, a żołądek skręcił mi się w mały supełek. Czułam się jak nastolatka po pierwszym pocałunku.
-Zuzia..
-Ciii-przerwałam mu- błagam cię nie mów nic... Nie mów mi teraz, że to nie powinno się wydarzyć
-Nie chciałem tego powiedzieć- trzymał moją twarz w dłoniach- błagam cię daj mi czas, żeby wszystko uporządkować
-Nie rozumiem o co ci chodzi- powiedziałam, a on ponownie mnie pocałował
-Musimy porozmawiać, ale nie tu i nie dzisiaj Zuzka
-Jasne... Chodź do środka - powiedziałam
-Mam coś dla ciebie- powiedział i podszedł do samochodu, a po chwili wręczył mi kwiaty i jakieś pudełeczko- otwórz w mieszkaniu dobrze?
-Dobrze dziękuję są piękne- powiedziałam

W restauracji siedzieliśmy ładnych kilka godzin, śmialiśmy się, robiliśmy zdjęcia, jedliśmy, nie obyło się też bez kilku toastów. Andrzej siedział koło mnie i szczerze mówiąc zachowywaliśmy się tak jakbyśmy byli parą. Oczywiście nie chodzi mi o jakieś pocałunki czy inne takie po prostu małe gesty sugerowały, że coś się zmieniło w naszych relacjach.
Gdy zadzwonił reżyser spektaklu i powiedział, że na jednej ze stron internetowych pojawiła się pierwsza recenzja to byłam przerażona. Mój przyjaciel chwycił mnie za rękę, a Karol czytał nam tę opinię na głos. Kamień spadł mi z serca w momencie, gdy padło zdanie: Najlepszym co mogło stać się obecnie w polskim musicalu był powrót do kraju odtwórczyni głównej roli Zuzanny Malak. Jeżeli to czyta to kieruje do niej jedno słowo DZIĘKUJĘ. 

Po premierze zostało wyznaczonych jeszcze 10 dat w których mieliśmy grać nasz spektakl ale cieszył się on tak wielką popularnością, że liczba ta wzrosła do 20 a później i do 30. Przez ten czas nie widziałam się z Andrzejem gdyż po prostu nie było na to czasu. Często rozmawialiśmy przez telefon. W tajemniczej paczuszce, którą wręczył mi po premierze było coś z czym się nie rozstaję. Wreszcie mam kilka dni wolnych i postanowiłam dać się namówić Olce na małą wycieczkę do Spały.
Ubrana i gotowa do drogi wpakowałam się do auta i ruszyłam po Olkę, a potem już prosto do ośrodka w lesie.
-Ola zadzwoń do Karola, że za 5 minut będziemy
-Spoko pisał mi smsa co robię bo oni siedzą przed ośrodkiem i się nudzą
-to on nic nie wie, że przyjedziemy?
-Powiedziałam mu,że dzisiaj nie mogę i zobaczymy się w Toruniu
-Szalona
Wjechałyśmy na parking przed ośrodkiem i zobaczyłyśmy prawie całą drużynę na ławkach i trawie. Z zaciekawieniem spoglądali w stronę auta co świadczyło, że jesteśmy tu dzisiaj pierwsze.
-to co wysiadamy?
-chyba by wypadało, ale po gwiazdorsku kochana okulary na nos i wypad z auta- śmieję się i wysiadamy- Panowie formy na leżeniu nie zrobicie
-Co wy tu robicie. Ola kochanie cześć- podbiega do nas Karol i całuje Olkę- hej Zuziek
-Niespodzianka- śmieje się blondynka
-Najlepsza- mówi środkowy- moi drodzy koledzy z drużyny
-ty se nie pozwalaj z tymi kolegami- śmieje się jeden z nich
-oj zamknij się. Poznajcie Zuzie
-Cześć wszystkim- uśmiecham się
-ZOZOL?!
-Cześć sąsiad- uśmiecham się szerzej
-Skąd ty tutaj?
-Fabian ogarnij telewizor i Pudelka- mówi Olka- nie wiesz, że Zuza i Andrzej się znają od dziecka?
-To ty masz dziecko z Andrzejem?- pyta, a ja przybijam sobie facepalma
-Nic o tym nie wiem ale zawsze można nad tym popracować- słyszę za sobą
-Chciałbyś Andrzej chciałbyś- odwracam się do niego, a on mnie przytula- cześć
-Cześć słoneczko- szepcze mi do ucha- fajnie, że jesteś bo Cię potrzebuje i to bardzo

.................................................................................
Przepraszam ale moja przyjaciółka wylogowała mnie z bloggera, a ja nie pamiętałam hasła. Miało być wczoraj ale mój chrześniak nie chciał mnie puścić do domu :D Następne będzie lepsze obiecuję

poniedziałek, 2 listopada 2015

7. Tylko z tobą chciałam tak po prostu Dogonić marzenia.

Od tego super epizodu minął ponad miesiąc i szczerze nie widziałam się od tego czasu Andrzeja. Kilka razy rozmawialiśmy przez telefon czy skype ale raczej starałam się go unikać bo ta sytuacja nie była dla mnie jakaś specjalnie komfortowa. Poza tym mogę śmiało stwierdzić, że zyskałam tu nowych przyjaciół a prym wśród nich wiodła Ola, która nie raz wyciągała mnie z domu tylko po to żebym nie zwariowała od natłoku tekstów, nut i bóg wie czego jeszcze.
Teraz siedzę na dachu teatru, a do premiery mam zaledwie 40 minut. Wiem, że wszyscy w środku wariują dlatego powiedziałam, że zejdę na 10 minut przed startem show i nikt ma mnie nie szukać. Potrzebuje wyciszenia, które takie miejsca mi dają.
-Zdenerwowana?-słyszę gdzieś za sobą głos osoby tak dla mnie ważnej
-Pozytywnie
-Dlaczego tu siedzisz?- siada koło mnie
-Źle na mnie działa nerwowa atmosfera. A ty co tutaj robisz?
-Moja przyjaciółka ma dzisiaj premierę i chciałem ją zobaczyć w akcji- mówi- stęskniłem się
-Nie miałam czasu ty zresztą też
-Nie kłam nie o to chodzi
-Tak to o co?
-O Jowitę
-Masz rację... Nie lubię jej ale to nie chodzi o to żebym ja ją lubiła tu chodzi o to, żebyś ty był szczęśliwy, a teraz wybacz ale mam coś do zrobienia na dole

Delikatne poprawienie makijażu zmiana butów i ostatnie poprawki stroju. Tylko te kilka elementów i jestem gotowa do wyzwania, które przede mną. Staję na środku sceny, kurtyna się rozsuwa, a reflektor świeci prosto na mnie. Każda piosenka to masa uczuć jak i nerwów czy wszystko wyjdzie lecz ja czekam na jedną by przekazać co mam w sercu od jakiegoś czasu. Głęboki wdech i zaczynam  śpiewać piosenkę, która jest dla mnie bardzo ważna. Reżyser chciał, żebym upatrzyła sobie kogoś na widowni i właśnie to robię. Patrzę prosto na niego.
W jednej ze scen wyszłam z "moim chłopakiem":
-Chciałbym wreszcie być szczęśliwy, znaleźć tę jedyną- mówi mój partner
-Może wystarczy, żebyś wreszcie otworzył oczy i zobaczył, że ktoś komu na tobie zależy jest bliżej niż myślisz- mówię i schodzę...

Kurtyna w dół i prawie całe napięcie ze mnie ulatuje. Na widowni słychać gromkie brawa, a kurtyna ponownie się unosi. Ukłon i na środek wychodzi reżyser, który wszystkim dziękuje za pracę i wręcza mi czerwone róże oraz przekazuje mikrofon. Sama również dziękuję wszystkim i mówię jak dobrze mi się z nimi pracowało...

Przebieram się w swoje ciuchy i idę na widownie gdzie moi przyjaciele maja na mnie czekać. Z uśmiechem na ustach podchodzę do grupki moich znajomych:
-No i jest nasza gwiazda- mówi Karol
-Hej wszystkim. Olcia to dla ciebie- podaje jej bukiet róż- za to, że mnie pilnowałaś żebym nie zwariowała
-Zwariowałaś? My tez mamy coś dla ciebie- tu podaje mi torebeczkę- to od nas wszystkich z okazji premiery
-Dziękuje wam- przytulam po kolei wszystkich
-No młoda nie myślałem, że masz taki głos- mówi Wojtek- no talent aktorski tez pierwsza klasa
-To co opijamy sukces?-pyta Karol
-Zarezerwowałam nam wszystkim stolik w restauracji na starym mieście- informuje ich- więc zapraszam

Wysiadamy pod restauracją z aut i idziemy w stronę drzwi, gdy ktoś chwyta mnie za dłoń
-Coś się stało?- pytam
-Nie Zuzka. Byłaś genialna, a to dla ciebie- daje mi bukiet pięknych różowych róż, które uwielbiam oraz mały pakunek- i przepraszam cię za wszystko- nachyla się nade mną i całuje w poliko
-Dziękuję Andrzej- uśmiecham się
-Przepraszam- mówi po raz kolejny
-Ale za co?- pytam, a wtedy jego usta odnajdują moje i składa na nich pocałunek


.............................................................................................................
No i co? Jak sie podoba?Przepraszam że trzeba było tyle czekać poprawię się

czwartek, 22 października 2015

6.Chcę wiedzieć więcej i choć nie będę z Tobą to, co znam nie wystarcza już mi

Dziękowałam w tym momencie Bogu za to, że udawanie emocji i ukrywanie ich dał mi jako dar. Mimo tego, że moje serce właśnie pękało na miliony kawałeczków to twarz chyba nie pokazywała żadnych emocji.
-Zuzia ok?- spytała blondynka
-Tak. Dlaczego miało by być inaczej?-spytałam spokojnie, chociaż w środku miałam ochotę krzyczeć
-No bo...
-...bo co? Bo właśnie widzę, że mój przyjaciel całuje się z jakąś dziewczyną?
-Zuzia... to musi się dać jakoś wyjaśnić
-O popatrz teraz jeszcze ją przytulił- udawałam, że jej nie słyszę, w tym momencie mój PRZYJACIEL spojrzał w naszym kierunku i ruszył ze swoją towarzyszką
-Zozol, Olka poznajcie to Jowita moja hhmmmm przyjaciółka- zmieszał się wyraźnie
-Z tego co wiem to z Zuzią też się przyjaźnisz, a jakoś w ślinę z nią nie poszedłeś- zironizowała Ola
-Daj spokój Aleksandro. Cześć Zuzia- podałam dziewczynie rękę- to co ja ci już nie będę potrzebna, więc wybacz ale idę na parkiet- odwróciłam się jak najszybciej i chwyciłam za rękę najbliżej stojącego mnie chłopaka z drużyny- Błagam Wojtek o nic nie pytaj...

Obudziłam się z ogromnym kacem i w dodatku nie w mieszkaniu Andrzeja. Powoli wstałam i odkryłam, że mam na sobie jakąś koszulkę, a moja sukienka i szpilki leżą na fotelu. Wyszłam z sypialni i poszłam za nosem czyli do kuchni.
-Cześć- wychrypiałam
-Cześć Zuziek- uśmiechnął się chłopak- kawa czy tabletka?
-Kawa i pytanie
-No jakie?
- Jakim cudem jestem u ciebie i czy to ty mnie przebrałeś- pytam, a on parska śmiechem
-byłaś najebana, a do Andrzeja nie chciałaś jechać. Przebrałaś się sama ale pewnie będziesz miała pełno siniaków- zaśmiał się
-Dzięki za nocleg Wojtuś
-Nie ma sprawy- podał mi kawę- a teraz mów co się stało?
-Nic..
-Zuzek mów mi możesz zaufać
-Kim jest Jowita?
-Nie mów, że wróciła
-a gdzie była?
-miałem nadzieję, że w piekle ale widać tam też jej nie chcieli... To hmmm jakby to ująć kuzynka Kacpra. Istny anioł zguby. Dziewczyna tak słodka i niewinna z pozoru, a przy okazji tak manipulująca i wredna.
-Nie lubisz jej...
-Masz rację. Nie lubię jej bo przez nią i jej sprytne gierki mój przyjaciel nie widzi co traci bo ona znowu zawróciła mu w głowie
-o czym ty mówisz?
-o tym, że zawsze pojawia się miesza Andrzejowi w życiu, a później znika i zostawia go w rozsypce, a on tego nie widzi. Poza tym nie widzi ciebie i tego, że skoro wróciłaś to powinien zawalczyć bo będzie sobie pluł w brodę, którą zapuszcza namiętnie, że znowu cię stracił
-spytam jeszcze raz... O co ci chodzi?- patrzę wyczekująco
-i tak za dużo powiedziałem. Musicie pogadać bo to nie ja jestem ci winien wyjaśnienia.

Wróciłam do mieszkania Andrzeja jakąś godzinę później. Z salonu dobiegały mnie śmiechy, a że do gościnnego tylko przez salon to ruszyłam w tamtym kierunku. Tam zastałam moje przyjaciela z Jowitą popijających kawę.
-matko Zuza gdzieś ty była. Martwiłem się- doskoczył do mnie i przytulił do siebie
-właśnie widzę jak umierasz ze strachu- zmierzyłam go wzrokiem
-Jowita właśnie przyszła. Miała mi pomóc cię znaleźć
-myślę, że Ola była by lepszą osobą do tego. Może dlatego, że cokolwiek o mnie wie
-Nie odzywa się do mnie od wczoraj w sumie nie wiem dlaczego. Ale powiedz gdzieś ty była?
-Mam dosyć lat żeby nie musieć ci się tłumaczyć
-ale mieszkasz u mnie i...
-... i właśnie przebieram się i jadę do Warszawy moje odwiedziny się skończyły zaczynam próby.

Do Warszawy wróciłam z Olką i Karolem, którzy zaproponowali podwózkę w drodze na wakacje, więc skorzystałam. Zamknęłam się w pokoju w domu rodziców ze stosem piosenek, scenariuszem i telefonem. Potrzebowałam totalnego resetu, a zapewnić mi go mogła tylko muzyka. Zawsze tak robiłam problemy starałam się zaśpiewać, a mój problem miał ponad dwa metry...

................................................................................................................................
Co prawda ja wolę tradycje ale co mi tam poświęcę się i dodam wcześniej ale nie przyzwyczajajcie się :*

wtorek, 20 października 2015

5.Poluje na chwile by tylko z Tobą być

Brakowało mi tej atmosfery, tej wiary i tego wsparcia na meczach, które mogę poczuć siedząc na trybunach i czekając na koniec meczu. Razem z Olką drzemy się w niebo głosy i mam w dupie to czy jutro będę mogła mówić, a nawet śpiewać najważniejsze dla mnie jest teraz to żeby pokazać jak bardzo wspieram chłopaków i jak bardzo pochłonęła mnie ta cała otoczka. muszę przyznać, że atmosfera na meczach jest teraz jeszcze lepsza niż kiedyś i to co widziałam przez ten długi czas tylko na ekranie laptopa i telewizora to tak naprawdę tylko marna namiastka tego co dzieję się z człowiekiem kiedy faktycznie jest wśród "swoich"- wśród kibiców. Chłopakom został do zdobycia jeszcze jeden punkt... Jeden punkt i zdobędą brązowy medal na który tak bardzo zasłużyli bo to co robią na boisku to zdecydowanie spektakl zadedykowany kibicom. Mrugam dosłownie na sekundę i wtedy zostaję przytulona przez Olkę i już wiem, że mają brąz.
-Udało im się wygrali!- wrzeszczy mi blondynka do ucha
-wiedziałam, że im się uda- szepczę jej na ucho, a w oczach mam łzy szczęścia
-musimy się do nich przecisnąć
-leć... ja poczekam- popycham ją. Nie chcę pchać się na boisko bo i tak dużo osób patrzy na mnie z zainteresowaniem, a to dzisiaj nie ja powinnam być gwiazdą. Gwiazdy stoją na boisku, a jedna z nich chyba szuka mnie wzrokiem więc macham i pokazuje uniesiony kciuk w górę. Widzę, że macha mi, że mam zejść do niego, więc powoli tam idę. W końcu jestem przy bandach i chcę przejść na boisko, ale ktoś mi to utrudnia
-Niestety kibice nie mogą, chłopacy później podejdą- mówi mi jakiś duży facet
-Ta Pani zdecydowanie może- widzę jak Andrzej się uśmiecha i pomaga mi przejść na boisko
-Brawo mistrzu- uśmiecham się - wygraliście to
-mówiłem, że przynosisz mi szczęście- całuje mnie w poliko i przytula- swoją drogą szalałaś na tych trybunach tak jak kiedyś
-bo zapomniałam jakie to fajne- szczerzę się - poza tym miałam ładnie kibicować
-kurde zaraz dostane medal
-to leć, a spotkamy się w mieszkaniu
-idziemy na imprezę. Jak wrócę to masz być odjebana jak na 18 Darasa
-hahahahahahaha czy ty mnie właśnie zapraszasz jako osobę towarzyszącą
-coś w tym stylu- uśmiecha się- i nawet zaznasz zaszczytu i zrobię sobie z tobą zdjęcie na insta
-matko nie wiem czy zasłużyłam- patrzę na telefon, który zaczyna mi dzwonić
-przepraszam cię to mój agent. Widzimy się w mieszkaniu tak?
-Tak Zozol

Po rozmowie z agentem pojechałam do mieszkania taksówką i uznałam, że dzisiaj specjalnie dla niego się postaram. Moje włosy podkręciłam, zrobiłam staranny makijaż, a cielsko wbiłam w to cudo, które dostałam od koleżanki z teatru na urodziny, do tego te buty i byłam gotowa. Kiedy je zakładałam usłyszałam jak do mieszkania ktoś wchodzi.
-Młoda daj mi 10 minut i lecimy- usłyszałam i zaraz go nie było, weszłam do jego pokoju i zobaczyłam, że na desce do prasowania leży koszula, więc postanowiłam ją wyprawować.
-O kurwa- usłyszałam za sobą- u Darka byłaś zajebista ale teraz to... wow.
-A ty tak się nie gap tylko ubieraj tę koszulę i robimy to obiecane zdjęcie...

Po krótkiej kłótni w drodze do klubu to ja na swojego instagrama dodałam nasze selfie z medalem i co? I już miałam w cholerę powiadomień z aplikacji. Wysiedliśmy przed klubem i ruszyliśmy do środka gdzie jak się okazało już było spora część drużyny. Przywitaliśmy się w wszystkimi i nawet nie wiem kiedy wylądowaliśmy na parkiecie. Bawiliśmy się tak jak kiedyś czyli idealnie jednak stwierdziliśmy, że idziemy na drinka. Nie wiem jakim cudem ale w loży była cała drużyna i inni, a tam dalej było miejsce.
Razem z Olą poszłyśmy do łazienki, a gdy wracałyśmy gadałyśmy w najlepsze.
-Mówię ci jak wy zajebiście razem na tym parkiecie wyglądaliście. Daje wam kilka dni i będziecie parą. Przecież wy tak do siebie pasujecie- nadawała Ola- hej Zuza co się stało- spytała gdy zobaczyła,że stoję i patrzę w jedno miejsce. Jej wzrok skierował się w ten sam kierunek- o kurwa...



..................................................................................................................................
Nadrobię obiecuję ale wy musicie mnie motywować bo mam z tym problem. jak się podoba? Czy wy też uważacie, że FIVB robi sobie ze światowej siatkówki cyrk i pośmiewisko?

wtorek, 15 września 2015

4.Kiedy nadejdzie jutro Będę całkiem sama*

-Było pysznie - powiedział Andrzej gdy pomagał mi w sprzątaniu
-Cieszę się- zaśmiałam się- to co jutro mecz?
-tak, mecz o wszystko- nalał mi do kieliszka wina- idziemy na balkon?
-mhmm- siadamy na wygodnych fotelach, ja z kieliszkiem wina, a Andrzej z colą- boisz się?
-mam dziwne przeczucie, że wygramy. Pamiętasz zawsze wygrywaliśmy jak byłaś na naszych meczach
-zawsze mówiliście, że to przypadek- upiłam łyk wina
-a co miałem powiedzieć? Że lepiej mi się gra gdy wiem, że trzymasz kciuki?
-dokładnie tak... Nawet nie wiesz jak chciałam, żebyś był na mojej pierwszej sztuce w Nowym Jorku
-to dlaczego nie pisałaś... przyleciałbym
-nie chciałam zawracać ci głowy- spuściłam głowę- Tamara nie byłaby zachwycona
-myślisz, że bym się tym przejął? Zawsze byłaś i będziesz moją przyjaciółką i nikt ani nic tego nie zmieni mała. I pamiętaj ty mi nigdy nie zawracasz głowy.
-dziękuje- uśmiechnęłam się i przytuliłam do niego- jesteś kochany
-wiem, wiem. Ej, a mam pytanie
-no dajesz- upiłam łyk wina
-przyznaj się w którym z naszej paczki się kochałaś?- spytał, a ja zakrztusiłam się
-c..cco?- próbowałam się ogarnąć
-to co słyszałaś. Zawsze się zastanawiałem dlaczego byłaś tak wytrwała w łażeniu za nami i stwierdziłem, że to musi być powód- wytłumaczył
-nic tych rzeczy po prostu wolałam biegać za wami zamiast bawić się z tymi lalkami z osiedla
-nie kłam
-powiedz, że chcesz usłyszeć, że w tobie
-no jasne- zaśmiał się- ale zawsze obstawiałem Damiana
-matko ty tak na trzeźwo bredzisz to co dopiero po pijaku- zaśmiałam się- blondyni nie są w moim typie
-to dwóch, no trzech z siedmiu odpadło, ale spoko jeszcze mi to kiedyś powiesz

Po prysznicu ubrałam legginsy i T-shirt, a włosy związałam w niedbałego koka i weszłam do sypialni przyjaciela.
-Mogę- spytałam
-No jasne Zozol- uśmiechnął się
Podeszłam do komody na której stały zdjęcia i statuetki i niby oglądałam wszystko ale szukałam zdjęcia o którym mówiła mi Ola. Nie znalazłam go tam i chyba trochę się zawiodłam. Usiadłam na łóżku
-No i jak ci tu?- oparłam się o ścianę
-całkiem dobrze, ale czegoś mi tu brakuje. Nie wiem jeszcze czego, ale brakuje mi jednego elementu do pełni szczęścia
-po prostu starzejesz się i wydaje mi się, że podświadomie chcesz mieć tu rodzinę- powiedziałam i wzięłam do ręki ramkę ze stolika nocnego- a to ci nie pomoże znaleźć dziewczyny- uśmiechnęłam się do zdjęcia
-Może masz racje- przysunął się do mnie- ale jeżeli nie znajdę takiej która zaakceptuje, że zawsze będziesz mi bliska to chyba nie chce z nią zakładać rodziny- objął mnie ramieniem
-wiesz... czuję się winna- spojrzał na mnie z niezrozumieniem- zachowałam się jak idiotka totalnie was olewając i nie utrzymując z wami... z tobą kontaktu. Zachowałam się jak rozkapryszony bachor, który w pewien sposób uciekł od problemów i zapomniał o tym, że ma ludzi, którym na mnie zależało. Przepraszam
-Nic się nie stało mała, nie przejmuj się- pocałował mnie w czoło- każdy ma prawo do błędów
-mam nadzieję, że wykorzystałam limit, no ale nic idę spać i ty też bo jutro ważny mecz
-oby ostatni
-oby- wstałam z łóżka i poszłam do siebie ...


.................................................................................................................................................
Totalnie zawaliłam tak wiem, ale po prostu nie potrafiłam znaleźć koncepcji na ten rozdział. Usuwałam go chyba z 10 razy z 15 poprawiałam, a nadal nie jest taki jaki chciałam żeby był...
Przepraszam, ale obiecuję, że się poprawie... Może chociaż komuś się to podoba?


* Jassie J- Flashlight ( pierwsze dwa wersy) ostatnio mam fazę na Pitch Perfect

czwartek, 23 lipca 2015

3.Wszystkie perwersyjne zdjęcia z wakacji

-Zozol wstawaj- usłyszałam głos tuż przy uchu
-Jak mnie nazwałeś?- uśmiechnęłam się
-Zozol całe dzieciństwo tak na ciebie mówiłem. Mały uśmiechnięty, wiecznie z obdartymi kolanami, biegający za nami potworek- zaśmiał się
-Nigdy nie chcieliście mnie zabrać na boisko
-Bo słoneczko zawsze lepiej śpiewałaś niż przynosiłaś piłki. A teraz wstawaj i idziemy biegać
-sugerujesz mi, że jestem gruba?
-ja nic ie sugeruje- zaczyna się śmiać
-świnia
-miło mi Wrona- podaje mi dłoń
-jednak nic nie zmądrzałeś
-taki mój urok
-to idź biegać, a ja zrobię śniadanie
-gotowe od 5 minut Zozolku. Biegam o 7 jest 9
-mówiłam ci już, że cie uwielbiam?
-jakoś nie pamiętam. Chodź- pociągnął mnie w stronę kuchni

Po zjedzeniu pysznych omletów i wypiciu mojej ukochanej kawy z mlekiem poszłam pod prysznic. Szybki prysznic i byłam jak nowo narodzona. Zmyłam resztki makijażu z wczoraj i nakremowałam ciało p czym ubrałam się i wy tuszowałam rzęsy. Jako, że mój drogi przyjaciel poszedł na trening to postanowiłam przygotować obiad. Postawiłam na nasze ulubione danie z dzieciństwa- kurczak w ziołach. Przygotowałam wszystko i wstawiłam kurczaka do piekarnika. Dobrze, że sklep był blisko to mogłam wszystko kupić bo wiadomo męska kuchnia nie ma takich zasobów jak damska. Do kurczaka zrobiłam jeszcze sałatkę grecką i czekałam na właściciela mieszkania u niego w salonie. Byłam w trakcie oglądania jakiegoś polskiego serialu, który był po prostu tragiczny i sztuczny no ale po wygooglowaniu go sobie okazało się, że grają tam ludzie prosto z ulicy, gdy do zadzwonił dzwonek, więc poszłam otworzyć. Przed drzwiami stała bardzo ładna blondynka
-Hej- uśmiechnęła się- ty musisz być Zuzka, ja jestem Olka- uściskała mnie- dziewczyna Karola
-Hej, miło cię poznać, wchodź- zaprosiłam ją do środka( matko narracja rodem z Dlaczego ja)
-Jak Karol powiedział, że przyjechałaś to chciałam przyjść już wczoraj ale dostałam zrype, że tyle czasu się z Endrju nie widzieliście, że mam sobie odpuścić
-Hahahaha mogłaś śmiało przychodzić. Napijesz się czegoś?- zapytałam
-wody i mam nadzieje, że to co tam pichcisz jest duże bo Karol pewnie tu wbije po treningu jak odczyta mojego smsa
-spokojnie starczy- zaśmiałam się- chyba to czułam bo kupiłam największego kurczaka jaki był- podałam jej wodę, a sama usiadłam z  sokiem- czyli to o tobie mówił Karol
-co mówił?
-opisywał cie jako ideał, więc bałam się, że będziesz nadęta ale pozytywnie się zawiodłam
-spoko też bałam się, że będziesz nadętą lalą z Broadwayu
-nieee sodówka mi nie uderzyła
-całe szczęście, bo wtedy straciła bym wiarę w gust Andrzeja i stwierdziła, że już kompletnie nie umie dobrać sobie dziewczyny
-ale my nigdy nie...
-jasne jasne, ja tam swoje wiem. ale z kimś kto nic dla niego nie znaczy by zdjęcia w sypialni nie postawił- przerwała mi
-jakiego zdjęcia?- spytałam zszokowana
-jak cie nosi na barana na plaży. Swoją drogą jak wy się w kadrze zmieściliście to ja nie wiem- zaśmiała się- nie widziałaś tego zdjęcia?
-zasnęliśmy w salonie przy filmie
-ooo jak romantycznie
-zwariowałaś jeszcze mnie nikt z Andrzejem nie swatał
-jeszcze tego nie robię ale pasujecie do siebie
Gadałyśmy o wszystkim i o niczym jeszcze jakiś czas i stwierdzam, że już uwielbiam Ole.
-Już uciekłaś gdzie pieprz rośnie czy cie jeszcze Ola nie wystraszyła- usłyszałam z korytarza
-ha ha ha bardzo śmieszne kochanie-powiedziała moja towarzyszka do swojego kochanego
-jeszcze nie zwiałam Blondyneczko- zaśmiałam się
-to też ci powiedziała?
-mmmm co tak pachnie- spytał Andrzej
-kurczak w ziołach, siadajcie już podaje- wstałam i poszłam w stronę kuchni
-mówiłem ci, że jesteś najlepsza?
-zazwyczaj mówiłeś, że jestem upierdliwym potworkiem ale może raz czy dwa powiedziałeś, że mnie uwielbiasz- zaśmiałam się i przyniosłam z Olą wszystko do salonu...

............................................................................................
No to mamy trójeczkę i muszę przyznać, że tęskniłam za takim pisaniem, a jeszcze bardziej cieszę się, że wam się podoba i cieszycie się na mój powrót. Z dedykacją dla wszystkich, którzy czytali moje dwa poprzednie blogi

czwartek, 9 lipca 2015

2.I nie zobaczysz, że patrzę na ciebie inaczej.

-Czemu ja nie wiedziałem o tym, że wróciłaś do Polski?- słyszę znajomy głos przed studiem
-Mam lepsze pytanie- wtrąca Karol- czemu ja nic nie wiedziałem, że wy się znacie?
-Po pierwsze hmmm może dlatego, że zapomniałeś przekazać mi swój nr telefonu, na fejsie nie odpisujesz na moje wiadomości, a z moim bratem nie masz kontaktu- to kieruję do Andrzeja- a po drugie takich sobie przyjaciół dobrałeś, tzn. z amnezją- śmieję się do Karola
-To co tak oficjalnie-wyciąga w moją stronę dłoń- Karol
-Zuzka
-Masz plany na najbliższe trzy dni?- pyta mój przyjaciel z dzieciństwa
-nie specjalnie. Próby zaczynam za tydzień, więc pewnie będę odpoczywać
-to świetnie jedziesz z nami do Bełchatowa
-yyyyy po co?
-mecz gram to wreszcie na nim będziesz. No dalej jedziemy do ciebie i pakujesz kilka ciuchów
-w sumie czemu nie

Godzinę później byłam już spakowana, a dwie godziny później byłam w Bełchatowie. Razem z środkowym u którego się zatrzymałam siedzieliśmy na kanapie z kubkami kakao.
-Co mnie ominęło przez te 5 lat?-pyta
-hmmm w sumie nic ciekawego. Kilka moich premier, dwie nominacje do nagród, 15 kilo do roli więcej, a później 20 mniej, moje zaręczyny i załamanie po ich zerwaniu i kilka ciekawych wtop językowych, a mnie?
-byłaś zaręczona? Kidy z kim i co się stało, że zerwaliście?
-długa historia nie na teraz ale kiedyś ci opowiem- uśmiecham się- teraz twoja kolej
-mamy czas
-nie odpuścisz?- pytam
-znasz mnie
-hmmm poznaliśmy się w teatrze w którym grałam, ja miałam małą rolę on był oświetleniowcem, spędzaliśmy dużo czasu razem i tak jakoś zostaliśmy parą a z trzy miesiące później poprosił mnie o rękę oczywiście się zgodziłam. Myślałam, że będzie już tylko lepiej świetny facet i nowa duża rola w musicalu i tak było, tylko że nagle stał się mega zaborczy i zazdrosny. Nie mogłam ubierać się tak jak chciałam, przez niego zaczęłam olewać przyjaciół, a później już nawet na próby nie mogłam iść bez niego lub kogoś z jego rodziny, żeby mnie pilnowali. Byłam tak ślepa, że nawet tego nie zauważyłam i pewnie tkwiłabym w tym układzie dalej, ale nakryłam go z moją dublerką- westchnęłam- a wiesz co jest najśmieszniejsze? To, że nie było m nawet przykro, że to zrobił Byłam wściekła na siebie, że straciłam rok życia na faceta, który kompletnie do mnie nie pasował- zaśmiałam się- twoja kolej
-u mnie bez takich rewelacji. Zmieniłem klub na jeden z najlepszych w kraju o czym mogą świadczyć tytuły, byłe z zespole, który zdobył mistrzostwo świata i jestem całkiem szczęśliwy
-a co z twoim życiem uczuciowym
-nic
-jak to? Największy podrywacz jakiego znam w którym kochały się wszystkie dziewczyny z sąsiedztwa mówi mi, że nikogo nie ma?
-wszystkie?
-ty też?
-zwariowałeś? Wiesz przecież, że jedyny facet w którym się kochałam to...
-Dawid blondas co grał w kosza. Do tej pory tego nie rozumiem- zaczął się śmiać
-i mówi to chłopak, który zakochał się w największej jędzy w okolicy

Gadaliśmy tak dosyć długo, aż zasnęliśmy na kanapie. Obudziłam się koło 5 nad ranem i zauważyłam, że jestem wtulona w Andrzeja
-Jestem aktorką, nie zobaczysz, że patrzę na ciebie inaczej-szepnęłam i ponownie zasnęłam

......................................
Cieszę się, że blog się spodobał, a ten rozdział dedykuje dziewczynie, która jest na każdy moim blogu i której rozdziały zawsze mi się podobają :* Ania dzięki :*

czwartek, 2 lipca 2015

1.A ile sił mam krzyczę: to JA!

-Za 3 minut Pani wchodzi!- słyszę głos drobniutkiej stażystki, więc ostatni raz przeciągam moje usta czerwoną szminką, poprawiam włosy i ciuchy i idę we właściwe miejsce. Trochę się denerwuje lecz ukrywanie swoich emocji mam opanowane do perfekcji, dwa wdechy, uśmiech na twarzy i pewne wejście to wszystko wystarczy by zrobić dobre pierwsze wrażenie
-A teraz mój drugi gość, dziewczyna piękna, z ciętym językiem i niesamowitym talentem Zuzanna Malak- zapowiada mnie prowadzący,a ja idę tunelem w jego stronę- Witam
-Cześć- mówię z uśmiechem i podchodzę do kanapy przy której witam się z dwójką już tam siedzącą
-Nawet nie wiesz jak się cieszę- mówi prowadzący
-Domyślam się- mówię i wybucham śmiechem- też się cieszę, że tu jestem Kuba
-to prawda, że specjalnie dla mnie przyleciałaś do Polski ze Stanów?
-mam być szczera czy miła?
-a jaką chcesz, żeby cię poznali Polacy
-w takim razie... Oczywiście Kubuś, że nie dla ciebie, jestem tu bo miałam kilka minut wolnych w grafiku
-Zabolało- chlipnął- ale zmieniając temat, żebyś nie złamała mi bardziej serca to mogę zadawać wszystkie pytania?
-możesz najwyżej nie odpowiem- uśmiecham się
-w takim razie jak to jest całować się z gejem
-zależy z którym
-tylu ich było?- pyta jeden z pozostałych gości
-broadway z tego słynie. Mało, który aktor jest tam hetero. Niestety- odpowiadam
-to jak ci tu siedzieć z trzema facetami zdecydowanie zainteresowanymi kobietami- pyta prowadzący
-muszę się przyzwyczaić- uśmiecham się- a tak na serio to jestem skrępowana
-nami? Przestań jesteśmy przyjacielsko nastawieni- śmieje się
-uff bo już myślałam, że mnie zjecie
-noo wiesz, wyglądasz apetycznie w tym stroju- śmieje się Kuba- prawda Karol?
-ja mam dziewczynę ja nic nie wiem- śmieje się chłopka
-Andrzej?
-ja się nie mogę wypowiadać bo dostanę po głowie
-od kogo?- pyta zainteresowany
-od Zuzi.
-uuuu ktoś tu już zdrabnia czyjeś imię. Romans wisi w powietrzu. Tłumaczcie się!
-Znamy się z Andrzejem od piaskownicy
-właściwie to ty latałaś w pieluchach, a ja z twoim bratem cie pilnowaliśmy
{...}
-Zuza jesteś wolna czy zajęta?
-matko poczułam się jak toaleta wolna albo zajęta
-oj no dobra masz kogoś?
-nie
-a jaki jest twój typ?
-oj no musi mieć to coś- zaśmiałam się
- w stanach tylu przystojniaków, a ty sama?
-no wiesz przystojny facet jest często jak burak cukrowy, słodki ale nadal burak
-brutalne- powiedział Andrzej
-life is brutal
-no tak life is brutal, ale powiedz co sprowadza cię do polski bo wiem, że zostajesz na dłużej- zapytał Kuba
-zostałam zaproszona do wzięcia udziału w musicalu na podstawie Glee czyli jednego z najpopularniejszych Amerykańskich seriali, a że chwilowo miałam i tak odpocząć od USA to bez wahania się zgodziłam
-a zaśpiewasz nam coś
-myślę, że nie będzie z tym problemu ale pod jednym warunkiem
-ej w Polsce jesteś nie wymyślaj tu warunków- zaśmiał się Kłos
-właśnie- poparł go Wrona
-ty się nie śmiej bo zaśpiewasz ze mną Andrzejku- powiedziałam słodko
-nie ma mowy- odparł
-dziewczyny chcecie to usłyszeć?- spytałam, a po studiu rozeszło się chóralne TAK- to chyba nie masz wyjścia zaśmiałam się i zaczęłam