Od tego super epizodu minął ponad miesiąc i szczerze nie widziałam się od tego czasu Andrzeja. Kilka razy rozmawialiśmy przez telefon czy skype ale raczej starałam się go unikać bo ta sytuacja nie była dla mnie jakaś specjalnie komfortowa. Poza tym mogę śmiało stwierdzić, że zyskałam tu nowych przyjaciół a prym wśród nich wiodła Ola, która nie raz wyciągała mnie z domu tylko po to żebym nie zwariowała od natłoku tekstów, nut i bóg wie czego jeszcze.
Teraz siedzę na dachu teatru, a do premiery mam zaledwie 40 minut. Wiem, że wszyscy w środku wariują dlatego powiedziałam, że zejdę na 10 minut przed startem show i nikt ma mnie nie szukać. Potrzebuje wyciszenia, które takie miejsca mi dają.
-Zdenerwowana?-słyszę gdzieś za sobą głos osoby tak dla mnie ważnej
-Pozytywnie
-Dlaczego tu siedzisz?- siada koło mnie
-Źle na mnie działa nerwowa atmosfera. A ty co tutaj robisz?
-Moja przyjaciółka ma dzisiaj premierę i chciałem ją zobaczyć w akcji- mówi- stęskniłem się
-Nie miałam czasu ty zresztą też
-Nie kłam nie o to chodzi
-Tak to o co?
-O Jowitę
-Masz rację... Nie lubię jej ale to nie chodzi o to żebym ja ją lubiła tu chodzi o to, żebyś ty był szczęśliwy, a teraz wybacz ale mam coś do zrobienia na dole
Delikatne poprawienie makijażu zmiana butów i ostatnie poprawki stroju. Tylko te kilka elementów i jestem gotowa do wyzwania, które przede mną. Staję na środku sceny, kurtyna się rozsuwa, a reflektor świeci prosto na mnie. Każda piosenka to masa uczuć jak i nerwów czy wszystko wyjdzie lecz ja czekam na jedną by przekazać co mam w sercu od jakiegoś czasu. Głęboki wdech i zaczynam śpiewać piosenkę, która jest dla mnie bardzo ważna. Reżyser chciał, żebym upatrzyła sobie kogoś na widowni i właśnie to robię. Patrzę prosto na niego.
W jednej ze scen wyszłam z "moim chłopakiem":
-Chciałbym wreszcie być szczęśliwy, znaleźć tę jedyną- mówi mój partner
-Może wystarczy, żebyś wreszcie otworzył oczy i zobaczył, że ktoś komu na tobie zależy jest bliżej niż myślisz- mówię i schodzę...
Kurtyna w dół i prawie całe napięcie ze mnie ulatuje. Na widowni słychać gromkie brawa, a kurtyna ponownie się unosi. Ukłon i na środek wychodzi reżyser, który wszystkim dziękuje za pracę i wręcza mi czerwone róże oraz przekazuje mikrofon. Sama również dziękuję wszystkim i mówię jak dobrze mi się z nimi pracowało...
Przebieram się w swoje ciuchy i idę na widownie gdzie moi przyjaciele maja na mnie czekać. Z uśmiechem na ustach podchodzę do grupki moich znajomych:
-No i jest nasza gwiazda- mówi Karol
-Hej wszystkim. Olcia to dla ciebie- podaje jej bukiet róż- za to, że mnie pilnowałaś żebym nie zwariowała
-Zwariowałaś? My tez mamy coś dla ciebie- tu podaje mi torebeczkę- to od nas wszystkich z okazji premiery
-Dziękuje wam- przytulam po kolei wszystkich
-No młoda nie myślałem, że masz taki głos- mówi Wojtek- no talent aktorski tez pierwsza klasa
-To co opijamy sukces?-pyta Karol
-Zarezerwowałam nam wszystkim stolik w restauracji na starym mieście- informuje ich- więc zapraszam
Wysiadamy pod restauracją z aut i idziemy w stronę drzwi, gdy ktoś chwyta mnie za dłoń
-Coś się stało?- pytam
-Nie Zuzka. Byłaś genialna, a to dla ciebie- daje mi bukiet pięknych różowych róż, które uwielbiam oraz mały pakunek- i przepraszam cię za wszystko- nachyla się nade mną i całuje w poliko
-Dziękuję Andrzej- uśmiecham się
-Przepraszam- mówi po raz kolejny
-Ale za co?- pytam, a wtedy jego usta odnajdują moje i składa na nich pocałunek
.............................................................................................................
No i co? Jak sie podoba?Przepraszam że trzeba było tyle czekać poprawię się